czwartek, 12 czerwca 2014

Rozdział 28.

Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam jasne światło i białe ściany. Pomieszczenie wyglądało nadzwyczaj znajomo, ale prosiłam w myślach, żeby nie było tym, o którym myślałam. Zaczęłam się rozglądać i nie miałam już wątpliwości.
Miałam nadzieję, że wytrwam do końca roku bez kolejnej wizyty w szpitalu. Jednak wciąż pozostawało pytanie: dlaczego leżałam w szpitalnym łóżku? Odpowiedź przyszła szybciej, niż się spodziewałam. Mężczyzna w biały kitlu wszedł do pokoju, a Niall zaraz za nim. Kompletnie nic nie pamiętałam z poprzedniej nocy, więc czekałam niecierpliwie na jakąkolwiek odpowiedź. Jedyne co czułam to lekki ból głowy, ale czy to powód, żeby od razu jechać do szpitala? Kiedy zobaczyłam pociemniałą twarz chłopaka, serce momentalnie zaczęło mi bić szybciej. Usiadł na skraju łóżka i chwycił moją dłoń. W odpowiedzi wytrzeszczyłam na niego oczy.
Jak długo mam znosić to okropne milczenie? Atmosfera była gęsta, nie dało się ukryć.
Dopiero po chwili, lekarz odkaszlnął znacząco, po czym wreszcie otworzył usta.
- Tak mi przykro - powiedział, ale wciąż nic nie rozumiałam.
Zaczęłam kojarzyć fakty, ale finał wcale mi się nie podobał; czekałam na potwierdzenie moich domysłów. Wstrzymałam oddech, patrząc wyczekująco na mężczyznę.
- Łożysko się odkleiło - kontynuował. - Niestety.
Nie byłam do końca pewna co to znaczy, ale po chwili zrozumiałam. Mojego maleństwa już nie było. W jednym krótkim momencie, moje serce pękło na tysiąc części. Kilka miesięcy temu nie powiedziałabym, że obudzi się we mnie instynkt macierzyński - a jednak.

Leżałam na kanapie, podziwiając zachmurzone niebo. Niall robił w kuchni herbatę. Wcale nie chciałam go tak wykorzystywać, ale z drugiej strony nie miałam na nic ochoty. Zostałam zmuszana do jedzenia czy picia. Wolałam całymi dniami leżeć i gapić się w jeden punkt. O niczym nie powiedziałam Olivii, bo nie chciałam psuć jej rodzinnych świąt, ale nadszedł dzień, kiedy i ona wraca do Londynu. W końcu będę musiała się z nią tym podzielić. Planowałam poczekać z tym przynajmniej do początku stycznia, bo Sylwester to wciąż nieodpowiedni moment. Co prawda, nie było mowy o dobrej zabawie; nie potrafiłabym udawać, że wszystko jest w porządku. Zdążyłam zapomnieć jakie to uczucie, kiedy masz ochotę płakać bez przerwy. Chciałam nazywać się najszczęśliwszą osobą na świecie, ale nie przewidziałam czegoś takiego.
Nagle usłyszałam skrzypienie drzwi; odruchowo zamknęłam oczy, jakby to zmieniło mnie w niewidzialną.
- Wróciłam! - krzyknęła radośnie Olivia.
Słyszałam jak ciągnęła za sobą walizkę, a po chwili, niespodziewanie nastała cisza. Nie musiałam widzieć, żeby wiedzieć, że Niall do niej podszedł i szeptał jej coś na ucho. Miałam nadzieję, że mnie wyręczył.
- Oh - dziewczyna wydała z siebie coś na znak zaskoczenia.
Wyobraziłam sobie jej smutniejącą twarz; na prawdę wolałam tego nie widzieć. Ukryłam twarz w dłonie, czekając, aż ktoś powie cokolwiek do mnie. Dopiero po minucie ciszy, poczułam oddech przyjaciółki na swojej twarzy; uklękła przy kanapie.
- Em... - zaczęła. - Nie wiem co powiedzieć.
- Nie musisz nic mówić - odparłam bezwiednie.
Obecność dziewczyny w stu procentach mi wystarczała. Kiedy były przy mnie dwie najważniejsze osoby w moim życiu, czułam się lepiej, chociaż odrobinę.
- Nie pójdę na imprezę do Liama, jeśli chcesz - powiedziała.
Uśmiechnęłam się do siebie; kompletnie o tym zapomniałam.
- Idź - poleciłam. - Dam sobie radę.
Spojrzałam na nią; nie wyglądała na zadowoloną. Nie chciałam jej skazywać na siedzenie w domu, kiedy powinna się bawić.
- Nie możesz się tak mną przejmować - dodałam.
- Ja tu zostaję - wtrącił Niall.
Olivia posłała mu spojrzenie pełne wątpliwości.
- Oboje idźcie - westchnęłam. - Na prawdę poradzę sobie sama.
Wtem oboje wybuchnęli śmiechem, jakbym opowiedziała jakiś wybitnie śmieszny żart. Spojrzałam na dziewczynę spode łba; powinna wiedzieć, że mówiłam poważnie. Czułam się jakby wszystko kręciło się wokół mnie, a wcale o to nie prosiłam - wręcz przeciwnie. Czasem traktowali mnie jak małe dziecko, co porządnie mnie wkurzało.
- Nie jestem tu najważniejsza - warknęłam. - Macie iść i zostawcie mnie w spokoju.
Zarzuciłam sobie koc na głowę, tym samym kończąc rozmowę. Niestety moja puchata zbroja nie nadawała się do obrony. Olivia zaczęła przeczesywać palcami moje włosy, lecz nikt nie miał odwagi by coś powiedzieć. W tej chwili wolałam być sama, a oni nie mogli tego zrozumieć.

Dopiero po godzinie dopuściłam do siebie Nialla i pozwoliłam mu usiąść obok mnie. Oparłam głowę o jego kolana, a ten głaskał mnie, swoją ciepłą dłonią, po policzku. Byłam kompletnie wypompowana z wszelkich emocji; chciałam spać.
- Jesteś pewna, że chcesz zostać? - zapytała Olivia po raz kolejny.
Czyżby wcześniej nie słyszała mojej odpowiedz?
Podniosłam głowę, żeby ją powalić moim morderczym spojrzeniem, ale nie mogłam tego zrobić, bo wyglądała zbyt ładnie w połyskującej, czarnej sukience.
- Tak, jestem pewna - odparłam. - Poza tym nie chcę gasić twojego blasku.
Zaśmiałam się pod nosem, jakbym powiedziała całkiem śmieszny żart. Niestety po kilku sekundach znowu posmutniałam. Miałam ochotę się rozpłakać, ale nie chciałam, żeby ktokolwiek widział moje łzy. Prosiłam w myślach o to by wyszli.
- Dobrze, więc idziemy - dodał Niall, odpowiadając na moją prośbę.
Na pożegnanie pocałował mnie w czoło, po czym zostawili mnie samą.
Chciałam odetchnąć z ulgą, ale coś mnie powstrzymało. Wlepiłam wzrok z biały sufit, a ciężkie powieki mimowolnie opadały.

- Mamusiu? - usłyszałam cienki głosik gdzieś w oddali.
Rozglądałam się nerwowo, żeby zobaczyć, kto to mówi. Niestety wokoło były tylko drzewa, ale nawet między nimi nikogo nie znalazłam. Zaczęłam panikować, gdyż wciąć nie widziałam dziecka.
- Mamo, tu jestem - głos ponownie dobiegł moich uszu, ale był radośniejszy, niż poprzednio.
Odwróciłam się i zobaczyłam małego chłopca, biegnącego w moją stronę, z rączkami wyciągniętymi przed siebie. Na jego twarzy malował się szeroki uśmiech, a niesforne kosmyki włosów wpadały do oczu. Po chwili objął mnie w pasie i spojrzał w górę; w jego jasnych oczach dostrzegłam wesołe iskierki.
- Myślałem, że ode mnie uciekłaś - szepnął.
- Wiesz, że nigdy bym tego nie zrobiła - odparłam, posyłając mu uśmiech.
Nagle chłopiec odsunął się, zakrywając usta dłonią; łzy pociekły po jego policzkach. Wyciągnęłam dłoń w jego stronę, ale on jedynie zrobił krok w tył. Zmartwiłam się; nie wiedziałam dlaczego nagle mnie odepchnął.
- Kłamiesz - syknął.
Po wypowiedzeniu tego słowa, rozpłynął się w powietrzu. Serce biło mi nadzwyczaj szybko; próbowałam znaleźć syna. Wtem drzewa zaczęły wirować, co mnie kompletnie otumaniło. Już nic nie widziałam. Jedyne co mogłam zrobić to wytężyć słuch i czekać na jakiekolwiek słowo, skierowane do mnie. Niestety nic więcej nie usłyszałam.

Obudziło mnie głośne strzelanie. Zerwałam się z kanapy i podeszłam do okna; to fajerwerki, były piękne, ale nie widziałam ich zbyt wyraźnie. Nagle poczułam przypływ gorąca i zakręciło mi się w głowie. Oparłam się o parapet i dalej patrzyłam przez szybę. Wszystko zawirowało, dokładnie tak jak w moim śnie. Kompletnie nie panowałam nad nogami, które niespodziewanie załamały się pode mną. Miałam nadzieję, że Olivia i Niall mają lepszą zabawę, niż ja.
- Przepraszam - powiedziałam sama do siebie, chociaż nie byłam pewna, do kogo skierowałam te słowa, a tym bardziej za co przepraszałam.
Po tym, po prostu upadłam na podłogę, a towarzyszyło mi jedynie piszczenie w uszach.


*

Długo czekaliście, ale miałam ostatnio dużo na głowię, za co przepraszam bardzo. Pod ostatnim rozdziałem, kilka osób napisało, że dziecko = koniec opowiadania. Pragnę Was powiadomić, że BIYD na pewno się nie kończy:) Póki będziecie czytać, ja będę pisać. Wciąż mam pomysły, tylko muszę wiedzieć, czy wciąż ze mną jesteście.
Jeśli tak to bardzo proszę o komentarze pod tym rozdziałem. Może to być nawet jedna literka, po prostu chcę wiedzieć ile osób na prawdę czyta. Jeśli macie ochotę to zapraszam do przeczytania TEGO POSTA, w którym znajdziecie link do głosowania na blog miesiąca, gdzie jestem nominowana.
Ostatnia sprawa: myślę nad dodatkowym udostępnianiem moich opowiadań na Wattpadzie. Co o tym myślicie, dobry pomysł?
To tyle na dziś, dziękuję za uwagę:)

27 komentarzy:

  1. O Kurde
    Biedna Em... Mam nadzieję że wszystko z nią będzie w porządku.
    Wattpad to super pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. :c szybko dawaj next <3 życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. jeeju ;c Smutne ;// Mam nadzieję że z Em będzie wszystko okej.. I ten sen ;x Aż się wzruszyłam ;//

    OdpowiedzUsuń
  4. Nwm co napisać! :c dużo emocji :c czytając to płakałam :c....a co do rozdziału to cudowny czekam na next!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. O może ona jednak nie straciła dziecka ? :o
    Świetny rozdział ;*
    Jestem tu always and forever ! <3/Mrs.S

    OdpowiedzUsuń
  6. ranyy jaka szkoda, że straciła dziecko ;c
    mam nadzieję, że z tego wyjdzie ;D
    czekam na kolejny ;)
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Na prawdę nie sądziałam, że chcesz moich łez, ale jednak się myliłam. Strasznie mi szkoda Emily! Jest absolutnie wspaniałą osobą, więc powinna wieść idealne życie. Mimo to jednak widze plusy w całej tej sytuacji; to nie koniec BIYD (tak jak już wspomniałaś), rodzina Em i Horana może się do siebie zbliżyć!
    Jestem za publikowaniem BIYD w Wattpadzie! Chcę by Twoje fanfiction było coraz bardziej znane.

    PS. Dziś piątek, wiesz co to znaczy, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny *.*
    czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo ;((( biedna ;c czekam nn.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zabiję Cię za to zabicie dziecka. Byłoby takie igaklhdjhakfhghjlhjrtkhj ^^ *_*
    Żal mi dziewczyny, nooooo.... :c
    Czekam na następny rozdziął ;***

    xoxo,
    Lost in dreams

    OdpowiedzUsuń
  11. ummmmmm...Ryczem .. :// Mam nadzieję że będzie następne dziecko w przyszłości ..bo tego ci nie daruje xd szkoda mi Em i Nialla bo bardzo dożo przyżyli i jsc ten sen... właśnie to on mnie najbardziej rowalił :'( rozdział jak zwykle wspaniały, czekam na next;a .Jestem za publikowaniem BIYD w Wattpadzie! Chcę by Twoje fanfiction było coraz bardziej znane.:) ♥ :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Biedna Em :( Szkoda mi Em i Niall'a :( Czekam nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział, czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Popłakałam się :( rozdział jest bardzo dobry. Emocje bohaterki są ładnie opisane i ogólnie wszytsko ładnie wygląda:) czekam na następny+jeden z najlepszych blogów jakich czytam :) /Ania xoxo

    OdpowiedzUsuń
  15. Zazdroszczę takiego talentu do pisania ;)
    tyle emocji, że aż wzruszyłam się, rozdziały po prostu MEGA!
    Pisz, bo masz talent!
    Opowiadanie tylko och i ach <3
    / Zagubiona-w-marzeniach1D

    OdpowiedzUsuń
  16. Posmutniałam na wieść, że nie ma już dzidziusia. Dużo się dzieje za to. Zajebisty rozdział. Czekam na następny. Loffciam <333

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi osobiście sie bardzo podoba.. :* Czekam na kolejny niebawem mam nadzieje sie pojawi.. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ŚWIETNE !
    ŚWIETNE !
    ŚWIETNE !

    OdpowiedzUsuń
  19. Jezu to jest takie cudowne :'( <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Ach... <3 Niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  21. świetny czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń